Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Brawo młody Kolejorz! Twierdza Zabrze zdobyta!

włącz .

To była wymiana ciosów, bo obie drużyny postawiły na ofensywę. Młody Lech okazał się lepszym wojownikiem od młodego Górnika Zabrze. Pokonał go 3:1 przerywając serię meczów bez zwycięstwa i odczarowując stadion w Zabrzu. Triumfu nie odebrały nawet błędy słabiutkiej obrony. Gdyby Lech mniej uderzał z dystansu, a więcej rozgrywał, wynik byłby wyższy.

Bez Tiby, Satki, Rogne przyjechał Lech do Zabrza. Trener ma jednak tak wielu solidnych zmienników, że Jevtić ani Makuszewski nie zmieścili się w składzie. Na ławce zasiadło też kilku juniorów, więc było oczywiste, że zależnie od rozwoju sytuacji trener sięgnie albo po nich, albo po graczy klasowych i doświadczonych. Dał szansę i juniorowi Kamińskiego, i swoim gwiazdom.

Już w 2 minucie Górnik miał dobrą okazję bramkową, po rzucie wolnym i strzale głową. Obrońcy zaspali, niestety nie ostatni raz. Potem ciekawą akcję ofensywną przeprowadził Lech, choć strzału niestety nie oddał. Zabrakło zimnej krwi w rozegraniu. To pokazało, że dużo zależy od tego, czy goście wytrzymają ciśnienie, czy nie zabraknie im luzu i swobody, a przede wszystkim zimnej krwi.

Mecz od początku był ciekawy, otwarty. Nikt się nie chował na własnej połowie, akcje zmieniały się. Te wyprowadzane przez Lecha były płynne, brakowało im tylko ostatniego podania lub dobrego strzału. Gdy można było poważnie zagrozić Górnikowi, Puchacz podpalał się i kopał piłkę mocno, lecz niecelnie. Gospodarzom łatwo udawało się przedostać pod bramkę van der Harta, szczególnie po kompromitujących błędach Lecha w ustawieniu. Nie potrafił tego wykorzystać Zapolnik, który zaskakująco łatwo znalazł się sam przed bramkarzem Kolejorza.

Gra Lecha momentami wyglądała nieźle, zdarzały mu się też momenty słabsze, gdy Górnikowi pozwalał na dużo. W 24 minucie przyszedł moment lepszy. Wyprowadził ciekawy atak, na prawej stronie znalazł się Moder, podał do Jóźwiaka, wcześniej bezproduktywnego, mało widocznego. Młodemu skrzydłowemu dopisało szczęście. Oddał strzał lewą nogą, chyba bez wiary w powodzenie. Bramkarz łatwo by sobie poradził, został jednak całkowicie zmylony, gdy piłka odbiła się od pleców obrońcy. W niespodziewany sposób Lech objął w Zabrzu prowadzenie.

Goście nabrali pewności siebie. Ofensywa zyskała tempo i rozmach, mogła paść druga bramka, znów po strzale Jóźwiaka. Wydawało się, że teraz pójdzie z górki. Niestety, znów dały o sobie znać niedostatki w defensywie. Górnik wyprowadził szybką akcję, nastąpiło dośrodkowanie. Obrońcy zachowali się kompromitująco, nie przeszkadzali Jimenezowi w oddaniu strzału głową. Zrobił się remis.

Lech ma słabiutką, ośmieszającą się obronę, ale ma też siłę w ofensywie i coraz lepszego Puchacza. Natychmiast wyprowadził Lecha na ponowne prowadzenie. Przejął piłkę na własnej połowie, widząc wolną przestrzeń rozpędził się prawym skrzydłem, zszedł do środka zwodząc obrońcę i oddał mocny, ale tym razem precyzyjny strzał lewą nogą, swoją lepszą. Piłka wpadła do bramki tuż przy słupku.

Początek drugiej połowy nie przyniósł szturmu Górnika. Ta drużyna najlepiej czuje się w szybkim ataku. Lech nie zostawiał jej wolnej przestrzeni, więc przeciwnik musiał próbować szczęścia w ataku pozycyjnym. Natomiast akcje Kolejorza były płynne tylko do momentu, gdy próbował dalekich podań. Piłka z reguły padała łupem przeciwnika. Wiele było też kompletnie nieudanych strzałów. Całkowicie zawodził Gytkjaer. Nie przyjmował podań, nie radził sobie z obrońcami, zawsze byli od niego szybsi. W 67 minucie trener zmienił Puchacza. Nie zastąpił go Makuszewskim, ani Jevticiem, ale 17-letnim Kamińskim. „Maki” zameldował się na placu gry kilkanaście minut później, a w samej końcówce Jevtić.

Lech oddał w tym meczu 20 strzałów, ale tylko 4 były celne. Uderzał z dystansu nawet po kontratakach, ani razu w światło bramki. W końcówce rozegrał się Moder, lepszy i bardziej widoczny na boisku niż jego partner Muhar. Mógł strzelić nawet bramkę. Po jego akcji do piłki doszedł Jevtić, ale i jemu się nie udało trafić celnie. W doliczonym czasie kolejna akcja Modera, który stworzył idealną szansę Gytkjaerowi. Duńczyk był  tego dnia słaby, zmarnował wszystko, co mógł, ale tego już zepsuć nie dał rady.

Górnik Zabrze – Lech Poznań 1:3 (1:2)

Bramki: Jesús Jiménez 39 - Kamil Jóźwiak 24, Tymoteusz Puchacz 43, Christian Gytkjær 90
Żółte kartki: Bochniewicz, Jiménez.
Górnik: Martin Chudy, Boris Sekulić, Przemysław Wiśniewski, Paweł Bochniewicz, Erik Janza, Kamil Zapolnik, Alasana Manneh,(58 Filip Boianović), Daniel Ściślak (75 Ishmael Baidoo), Dawid Kopacz (53 Łukasz Wolsztynski), Jesus Jimenez, Igor Angulo.
Lech: Mickey van der Hart, Robert Gumny, Tomasz Dejewski, Djordje Crnomarković, Wołodymyr Kostewycz, Kamil Jóźwiak (79 Maceij Makuszewski), Karlo Muhar, Jakub Moder, Joao Amaral (83 Darko Jevtić), Tymoteusz Puchacz (68 Jakub Kamiński), Christian Gytkjaer.
Widzów 15 tys.