Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech pokonał w sparingu Broendby

włącz .

W ogromnym, mimo wieczorowej pory upale toczył się mecz sparingowy Lecha przeciwko Broendby Kopenhaga. Nie zniechęcało to poznaniaków do biegania, do gry szybkiej i zaskakująco składnej. Dobrze spisali się gracze wracający z wypożyczeń i przychodzący z zespołu rezerw. Lech wygrał 1:0 i stworzył kibicom nadzieje.

Lech mógł prowadzić na samum początku, gdy po błędzie bramkarza w świetnej sytuacji znalazł się Jevtić. Jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany i do gola dla Kolejorza trzeba było poczekać 10 minut. Amaral wyprowadził piłkę ze środka pola, dobrze podał na lewą stronę do Puchaca. Wracający z wypożyczenia lewonożny zawodnik oddał bardzo dobry strzał i piłka ugrzęzła w siatce.

Niewiele brakowało do podwyższenia prowadzenia. Puchacz mógł strzelić drugiego gola, po rzucie rożnym Rogne doskonale doszedł do piłki, ale źle strzelił głową, z dystansu uderzał Makuszewski przenosząc piłkę nad poprzeczkę, a potem Tiba zmuszając bramkarza do dużego wysiłku. Gol dla Lecha mógł paść jeszcze w ostatnich sekundach pierwszej połowy. Efekty przynosiła gra wysokim pressingiem.

Duńczycy kilka razy mogli się odgryźć. Mieli przed sobą parę stoperów Rogne Crnomarković pierwszy raz grających ze sobą, ale czujących się pewnie. Nieporozumień nie było. Były natomiast dobre interwencje. Serb okazał się graczem dobrze przygotowanym fizycznie i motorycznie, a przy tym interweniującym twardo i pewnie. Niczego złego nie można też zarzucić Muharowi, silnemu, umiejętnie przerywającemu akcje przeciwnika i wypuszczającemu w bój kolegów.

Po przerwie trener Żuraw wprowadził na boisko młodych graczy, zaś jego duński odpowiedni zawodników wyższej klasy, w tym Kamila Wilczka, więc Broendby częściej atakowało, dłużej utrzymywało się przy piłce, pokazywało akcje oskrzydlające. Mimo tego to Lech był bliższy zdobycia gola, gdy Skóraś dośrodkował, a Kamińskiemu zabrakło centymetrów, by zmienić lot piłki. Potem o włos od bramki był Amaral.

Pod koniec meczu trener Lecha stosował zmiany powrotne sprawdzając piłkarzy na różnych pozycjach. Skrzydłowi Puchacz i Skóraś próbowali sił w roli bocznych obrońców. Gdy Kolejorzowi udawało się wydostać spod dominacji Duńczyków, konstruował groźne akcje. Gola, po bardzo dobrym dośrodkowaniu Makuszewskiego, mógł głową zdobyć Żamaletdinow. Potem Rosjanin miał jeszcze dwie dobre szanse, nie pokonał jednak duńskiego bramkarza.

Skład Lecha: Mickey van der Hart – Tomasz Cywka (69. Maciej Makuszewski), Thomas Rogne (69. Djordje Crnomarković), Djordje Crnomarković (46. Wiktor Pleśnierowicz), Wołodymyr Kostewycz (69. Tymoteusz Puchacz) – Karlo Muhar (69. Mateusz Skrzypczak), Pedro Tiba (46. Jakub Moder) – Maciej Makuszewski (46. Michał Skóraś), Darko Jevtić (69. FIlip Marchwiński), Tymoteusz Puchacz (46. Jakub Kamiński) – Joao Amaral (69. Timur Żamaletdinow).