Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Na ile kibicom wystarczy cierpliwości?

włącz .

Pełne trybuny poznańskiego stadionu kilka lat temu nikogo nie fascynowały, bo to była norma. Władze klubu zrobiły niestety wiele, by kibiców zniechęcić. Ostatnio zainteresowanie Kolejorzem zaczęło się odradzać, ale chyba nie będzie to stały trend. Lech u siebie nie wygrywa, daje się zaszachować trenerom wiedzącym, jak go zneutralizować.

Grać pięknie i wygrywać. Jak to połączyć?

włącz .

W polskiej ekstraklasie nie ma klubu pokazującego bardziej atrakcyjny futbol niż ostatnio Lech. Aż chce się jego mecze oglądać. Nawet gdy nie wygrywa pozostawia, oprócz niedosytu, dobre wrażenie. Dobrze, że nikomu nawet przez myśl nie przechodzi, by z tego rezygnować, postawić na brzydko wyszarpywane punkty. Sensowniej jest doskonalić to, co ma przyszłość.

W piłkę nożną gra się głową

włącz .

Najbliższe tygodnie będą decydujące. W najgorszym przypadku Lech powtórzy „wyczyn” z ubiegłego sezonu, gdy po kilku zwycięstwach i dramacie w domowym meczu z Wisłą wpadł w spiralę porażek, tracił trenerów i kibiców. Może też porzucić naiwność, grać dojrzale i odpowiedzialnie, wrócić do zwycięstw.

Mercedes w garażu, czyli niedosyt

włącz .

Grę Lecha w Gdyni oglądało się z dumą. Atakował z rozmachem, widowiskowo, a Darko Jevtić i Pedro Tiba prezentowali się na tle wyrobników z Gdyni jak goście z innej planety. Jak to możliwe, że nie udało się takiego meczu wygrać, a niewiele brakowało do straty wszystkich punktów? Młodość ma swoje prawa. Jest jednocześnie i kłopotem, i szczęściem Lecha.

Najpiękniejsze jest to, co proste

włącz .

Nie potrzeba wielkich sukcesów, by ludzie chcieli przychodzić na stadion. Nie potrzeba też do tego skomplikowanych odpraw taktycznych, szachowania rywali, zabijania gry. Wprost przeciwnie. Im prostsza, bardziej widowiskowa gra, tym większym cieszy się uznaniem. Futbol ma dawać radość. Taką, jaka od początku sezonu narasta w kibicach Lecha.