Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Korona przy Bułgarskiej. Będzie walka?

włącz .

O wynik meczu Lecha z Koroną Kielce można byłoby być dużo bardziej spokojnym, gdyby nie odbywał się po przerwie reprezentacyjnej. W takich momentach Kolejorzowi zawsze idzie źle. Gra słabo, nie potrafi zmusić się do wysiłku, najczęściej przegrywa. Przełamanie tego fatum byłoby sygnałem, że z ekipą Djurdjevicia jest coraz lepiej, potrafi podjąć walkę.

Trener Lecha cieszy się, że tylko dwóch piłkarzy wyłączonych jest z gry: Nikola Vujadinović i Robert Gumny. Ten drugi już trenuje po długiej przerwie na rehabilitację po operacji kolana. Został nawet powołany przez Czesława Michniewicza na zgrupowanie reprezentacji do lat 21. Nie zagrał ani minuty. Ivan Djurdjević sugeruje, że gdyby piłkarz został w Poznaniu, być może pokazałby się w wewnętrznym sparingu, rozegranym kilka dni temu. W weekend zagra w rezerwach, co będzie elementem wchodzenia w rytm meczowy.

– Mamy przed sobą pięć ważnych meczów ligowych i jeden pucharowy. Możemy dużo zyskać, ale i dużo stracić. Najważniejsze jest spotkanie najbliższe, przeciwko Koronie. Na nim się koncentrujemy, bo najpierw trzeba zrobić pierwszy krok. Cieszę się, bo rywalizacja w zespole jest teraz, gdy zawodnicy wracają do zdrowia, większa – mówi trener. W zespole rezerw w najbliższym spotkaniu zagra nie tylko „Guma”. Także Orłowski, Sobol, Tomczyk. Ten ostatni musi grać jak najwięcej, potrzebuje „minut”, a w pierwszej drużynie miałby na to mniejsze szanse.

W tej sytuacji zmiennikiem Gytkjaera będzie Dioni. Trener Djurdjević zapewnia, że hiszpański zawodnik jest już zdrowy, dobrze spisuje się na treningach, strzela gole w wewnętrznych grach, pali się do gry. W sobotę zasiądzie na ławce rezerwowych, ale w trakcie meczu wejdzie na boisko. Zawodnikiem, który z pewnością wybiegnie w podstawowym składzie, będzie Kostewycz. Strzelił ważnego gola w Zabrzu.

– Cieszę się, że potrafiliśmy wrócić do meczu, zremisować. Potrzebowaliśmy jeszcze jednej bramki, by wygrać, ale się nie udało – żałuje ukraiński obrońca. Zapewnia, że dobrze się czuje w grze z czterema obrońcami i z trzema, gdy pełni rolę wahadłowego. Właśnie to pozwoliło mu przejść do ofensywy i zdobyč gola. – Widziałem, jak zespół trenował przez ostatnie dwa tygodnie, jaka jest atmosfera. Jesteśmy na dobrej drodze. W sobotę chcemy to potwierdzić – podkreśla Kostewycz.

Tego samego zdania jest trener Djurdjević: – Zespół rośnie . Potrzeba nam czasu, by grać coraz lepiej. Mecze z Koroną zawsze są zacięte. Będzie walka do końca. To duży plus, że wracają kibice, że będzie doping. To nasza dodatkowa broń. Chcemy dobrze zagrać i przekonać kibiców, że warto na nasze mecze przychodzić.