Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Niepokój przed meczem z Piastem

włącz .

Trener Lecha zadecydował, by podczas przerwy w rozgrywkach nie organizować sparingu dla nielicznych piłkarzy, co powołań do reprezentacji nie otrzymali. Skierował ich natomiast do zespołu rezerw mierzącego się w drugoligowym spotkaniu z Olimpią Elbląg. Gracze ekstraklasowi wypadli beznadziejnie, są bez formy, mecz został zremisowany 1:1.

We Wronkach w meczu o punkty wystąpili: Tymoteusz Klupś, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, Macej Makuszewski, Karlo Muhar, Pedro Tiba, Joao Amaral, Darko Jevtić. Wydawałoby się, że tej klasy zawodnicy bez problemu ograją zespół z anonimowymi graczami w składzie. Nic z tego. Udało się co prawda wyjść na prowadzenie, gdy fatalny strzał Tiby zamienił się w podanie do Muhara. Goście jednak wyrównali, a gospodarzom zabrakło pomysłu na ofensywne akcje.

Stan, do jakiego sztab szkoleniowy doprowadził Amarala, jest przerażający. Ten gracz jest cieniem samego siebie. Zdumiewała liczba strat, jakich się dopuścił. Efektem zgubienia rytmu meczowego jest brak czucia piłki, stracił zwinność. Żal na niego patrzeć. Podobnie „błyszczy” Makuszewski. Jevtić zagrał grubo poniżej własnego poziomu. Nic drużynie nie dał Tiba. Muhar grał tak, jak potrafi, czyli nadużywając siły fizycznej. Tylko młody Klupś niczym nie zaskoczył: żywiołowość, odwaga we wchodzeniu w dryblingi, ale i chaos, strata za stratą. Trener rezerw tym razem wystawił go na bocznej obronie. Kto wie, czy to nie będzie kiedyś jego stała pozycja.

Znacznie lepiej wypadli młodsi zawodnicy, na stałe występujący w rezerwach. Jedynym piłkarzem, którego trzeba za występ pochwalić, jest Juliusz Letniowski. Gdy wszedł na boisko, ofensywne akcje Lecha zyskały na jakości. Potrafił mijać rywali, kierować celne podania na skrzydła. Ten młody zawodnik ma zadatki na klasowego rozgrywającego. Oby tylko sztab szkoleniowy nie zrobił z nim tego, co z innymi piłkarzami. Zasłużył na ekstraklasowy debiut. Kłopot w tym, że na tej pozycji Lech ma kilku wartościowych (choć stopniowo słabnących) zawodników. A także Filipa Marchwińskiego, któremu trzeba zapewnić piłkarski rozwój.

Rezerwy miałyby mniej problemów z pokonaniem Olimpii Elbląg, gdyby w składzie znalazł się także Kamil Jóźwiak, czyli motor napędowy ekstraklasowej drużyny, albo czołowy strzelec Christian Gytkjaer. Wrócą oni do Poznania wprost na mecz ligowy. Odbędzie się on już w piątek, więc czasu na przygotowanie się pozostanie tyle, co nic. Przed Lechem, któremu ligowe przerwy nie służą, tym razem szczególnie trudne zadanie – rywalizacja z mistrzem Polski. Zespół z Gliwic odzyskuje formę z poprzedniego sezonu, plasuje się w czołówce.

Piast to całkowite przeciwieństwo Lecha. Dużo mniejszy budżet, bo gwarancją przetrwania klubu jest samorząd. Bez porównania mniejsza liczba fanów, na stadion przychodzi ledwo po kilka tysięcy osób. Za to jest tam doświadczony ligowy trener wspierany przez ludzi znających się na futbolu, potrafiących za stosunkowo niewielką kasę zbudować bardzo dobry zespół, wkomponować w niego zawodników gorzej opłacanych niż w Kolejorzu. Klubem z Gliwic nie zarządzają amatorzy, lecz osoby z pojęciem. Piast ma więc to, co w Poznaniu od kilku lat jest deficytowe. I długo jeszcze takim pozostanie.