Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech ciągle wielką niewiadomą

włącz .

Piłkarze Lecha mają za sobą pierwszy mecz sparingowy. Z pokonania Widzewa nie ma co być dumnym, bo zmierzyły się zespoły z różnych piłkarskich światów. Nawet klubowa rewolucja polegająca na rozpędzeniu całej defensywnej formacji nie stworzyła łodzianom nadziei na niezły wynik. Kolejorz poradził sobie w składzie eksperymentalnym.

Do Lecha ma trafić serbski defensor Djordje Crnomarković. Sądząc po tym, co udało mu się osiągnąć, w jakich klubach grał i na ile szacuje się jego wartość nie jest to piłkarz wybitny. W obecnej sytuacji kadrowej Lecha każdy obrońca będzie na wagę złota, ale słyszeliśmy i czytaliśmy o rozmowach z klasowymi defensorami z ligi czeskiej. Za takich trzeba dobrze zapłacić. Z wypowiedzi szefów klubu wynika, że Lech będzie teraz stawiał na jakość, a nie na liczbę pozyskiwanych graczy. Wydaje się niestety, że nie stawia ani na jedno, ani na drugie.

Być może o ruchach transferowych decyduje pusta klubowa kasa. Sytuacja ma się zmienić po sprzedaży Roberta Gumnego. Na razie niczego pewnego w tej sprawie powiedzieć nie można, a sezon za pasem. Trzeba się do niego dobrze przygotować, by nie powtórzyła się sytuacja z ostatnich dwóch lat. Drużyna pracuje mocno w Opalenicy, niestety bez ważnych piłkarzy, przede wszystkim bez obrony. Władze klubu zachowują się tak, jakby miały to gdzieś, albo jakby były pewne, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, więc nie ma się czym przejmować. W ten drugi wariant chyba wierzy niewielu.

Gdyby ligowi przeciwnicy prezentowali poziom Widzewa, można byłoby być spokojnym. Niestety, w ekstraklasie grają zespoły dużo lepsze, a solidną obroną dysponują nie tylko ekipy czołowe. Nie ma zespołów, które kilka tygodni przed startem rozgrywek pozbawione byłyby tej formacji. Lech ma Tomasza Dejewskiego, który do tej pory grał tylko w niższych ligach i Thomasa Rogne, piłkarza dobrego, lecz chorowitego. Ubywa mu też bocznych obrońców. Trener Dariusz Żuraw zachowuje spokój, ale z pewnością mocno się tym wszystkim niepokoi. W takich warunkach trudno zbudować zespół, który ma cokolwiek w lidze osiągnąć.

Dotychczasowe letnie nabytki trzeba ocenić pozytywnie. Mickey van der Hart pokazał się w pierwszym sparingu jako bramkarz klasowy. Ma refleks, dobrze gra nogami, czyta grę, ustawia defensywę. Karlo Muhar to gracz silny, walczący, niestety często faulujący. Być może jest to rezultat niewystarczającego jeszcze przygotowania fizycznego i w lidze nie będzie musiał w ten sposób się ratować. Nieźle wypadli gracze wracający z wypożyczeń, zwłaszcza żywiołowy, aktywny Tymoteusz Puchacz.

O jakości zespołu decydują najsłabsze ogniwa. Na szczęście Lech ma też zawodników wyrastających ponad ligową przeciętność. Oby Darko Jevtić potrafił wreszcie ustabilizować formę. Tiba i Amaral to gracze z innej piłkarskiej rzeczywistości. Umiejętności mają takie, że potrafią sami rozstrzygać wyniki meczów. Mieliśmy nadzieję, że teraz Lech będzie pozyskiwał tylko zawodników takiego formatu, a skład uzupełni wychowankami. Sięganie po przeciętnych ludzi z ligi serbskiej niestety temu przeczy. Trudno też liczyć, że Żamaletdinow choć trochę dorówna Gytkjaerowi. W sobotnim sparingu ciągle oglądaliśmy Timura nieskoordynowanego, nie stwarzającego zagrożenia. Trzeba wierzyć, że potrafi wykorzystać ostatnie tygodnie przygotowań.