Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech łatwo pokonał drugoligowca

włącz .

Widzew to teraz drużyna z trzeciego poziomu rozgrywek. Lech ciągle nie może skompletować drużyny, próbuje radzić sobie bez obrońców, ale nie przeszkodziło to strzelić łodzianom trzy gole. Nigdy więcej w takim składzie, jak w sobotę nie zagra. Trener zapowiedział, że w poniedziałek wreszcie do drużyny dołączy dwóch defensorów.

Na prawej obronie Michał Skóraś, na lewej Wołodymyr Kostewycz, w środku Tomasz Dejewski i Mateusz Skrzypczak – tak trenerowi Dariuszowi Żurawiowi udało się sklecić blok obronny. Na Widzew to wystarczyło, nie powiesił wysoko poprzeczki, choć kilka razy stworzył poważne zagrożenie. Mickey van der Hart obronił strzał nogą w sytuacji prawie beznadziejnej, a po przerwie, po błędzie Miłosza Mleczki Kostewycz wybił piłkę z pustej bramki.

Holenderski bramkarz pokazał się jako solidny, klasowy zawodnik. Potrafił nawet kierować kolegami z obrony w ustawianiu się używając polskich zwrotów. Pierwszy raz w meczu Lecha pokazał się też Karlo Muhar. Chorwat to doświadczony, silny zawodnik. Zdarzało mu się popełniać błędy, wtedy faulował. Zdarzyło się to tyle razy, że w lidze meczu by nie dokończył. Po dośrodkowaniu Jevticia z  rzutu rożnego oddał za to świetny strzał głową trafiając w poprzeczkę.

Lech miał w składzie graczy o umiejętnościach nie na miarę Widzewa. Szczególnie Portugalczycy górowali nad łodzianami wyraźnie, choć i im zdarzały się proste straty. Na tym etapie przygotowań do sezonu jest to zrozumiałe. Załatwili drużynie prowadzenie. Amaral w popisowy sposób przyjął dalekie podanie, znalazł się blisko bramki, wycofał piłkę do Tiby, a ten przyjął ją ze spokojem i po zwodzie łatwo pokonał łódzkiego bramkarza.

Na ławce rezerwowych Lecha zasiadło tylko pięciu zawodników. Trener dał wszystkim szanse gry mniej więcej po równo, więc nie obyło się bez zmian powrotnych. Mogli się podobać młodzi gracze wracający z wypożyczeń. Tymoteusz Puchacz po przerwie był najaktywniejszym zawodnikiem. Przeprowadzał rajdy na lewej i prawej stronie boiska. Zaliczył asystę, gdy z rzutu wolnego znakomicie posłał piłkę pod bramkę, wprost na głowę Mateusza Skrzypczaka, który wyprowadził Lecha na dwubramkowe prowadzenie.

Trzeci gol to rezultat odebrania piłki Widzewowi w okolicach pola karnego. Marchwiński podał do Jevticia, ten pobiegł na bramkę i łatwo pokonał bramkarza. W tym spotkaniu Kolejorz często stosował pressing, atakował rywala utrudniając mu wyprowadzanie piłki spod własnej bramki. Widzewowi taka lekcja przyda się, natomiast Lech korzyści szkoleniowych raczej w tym sparingu nie uzyskał.

W środę zmierzy się z dużo lepszym rywalem – Broendby, być może już z obrońcami w składzie i z zawodnikami, którzy wyleczyli kontuzje. Rogne i Gytkjaer oglądali spotkanie z wysokości hotelowego balkonu. Brakowało też innych zawodników.

Skład Lecha: Mickey van der Hart (46. Miłosz Mleczko) - Michał Skóraś, Mateusz Skrzypczak, Tomasz Dejewski, Wołodymyr Kostewycz (65. Karlo Muhar) - Maciej Makuszewski (65. Darko Jevtić), Karlo Muhar (46. Tomasz Cywka), Pedro Tiba (46. Jakub Moder), Joao Amaral (46. Tymoteusz Puchacz) - Darko Jevtić (46. Filip Marchwiński) - Timur Żamaletdinow (65. Joao Amaral).