Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Sponiewierany Lech jedzie do Kielc. Po zwycięstwo

włącz .

Od niepamiętnych czasów drużyna Lecha nie była w równie fatalnym położeniu. Trener nie poradził sobie z przygotowaniem jej do rozgrywek, teraz sobie nie radzi z jej prowadzeniem. Na dodatek piłkarze dowiedzieli się, że trzon zespołu jest na wylocie. Czy tak „zmotywowana” ekipa potrafi ograć groźną u siebie Koronę?

Trener Adam Nawałka nie chce się odnosić do informacji publikowanych przez media na temat planów władz klubu, dotyczących pozbycia się kilkunastu zawodników. Te same dobrze poinformowane media twierdzą, że i jego dni są policzone, a jeżeli w Kielcach nastąpi jeszcze jedna porażka, to dymisja będzie nieuchronna. – To są fakty medialne. Nie będę ich komentował – twierdzi.

Przekonuje, że niemal codziennie spotyka się z dyrektorem sportowym, wymienia z nim opinie na temat sytuacji w zespole i nie słyszy o tym, o czym piszą media. – Przeanalizowaliśmy sytuację po ostatniej porażce. Wyciągamy wnioski personalne. Sytuacja jest trudna. Wszyscy jesteśmy rozczarowani wynikami. Ale teraz liczy się nie to, co nastąpiło, ale to, co przed nami. Musimy optymalnie przygotować się do meczu w Kielcach. Piłkarze są właściwie zmotywowani – zapewnia trener Lecha.

Dodaje, że zespół zagra na trudnym terenie, Korona jest u siebie groźna, ale Lech będzie dobrze przygotowany. Nastąpiła przecież analiza poprzedniego spotkania, odbyło się krótkie, ale intensywne zgrupowanie w Opalenicy. – Nie liczą się plotki. Musimy być ponad to. Robię to, co uważam za słuszne. Nie zmieniam nastawienia. Do meczu przygotowujemy się z jeszcze większą energią – mówi Adam Nawałka. Zdaje sobie sprawę, że w żadnym klubie trener nie może rozpakowywać walizek. – Mój kontrakt był… jest do 2021 roku – dodał przejęzyczając się.

Do Kielc nie jadą kontuzjowani Cywka, Amaral i Letniowski. Darko Jevtić mówi, że pojawiające się informacje medialne nie są dla piłkarzy obojętne. – Każdemu chodzi w takiej sytuacji coś po głowie, ale bardziej żartowaliśmy z tego niż się martwiliśmy, jednak choć jesteśmy drużyną, to każdy ma osobną sytuację, każdy musi sam rozwiązywać swoje problemy – dodaje pomocnik Lecha.