Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Słabnący Lech zagra z liderem

włącz .

Lechia Gdańsk nie wygrała w Poznaniu od półwiecza, ale nigdy jeszcze nie była równie bliska przełamania tej fatalnej passy. Kiedy ma pokonać Lecha, jak nie teraz, gdy gra on beznadziejnie, w dodatku tendencja jest wyraźnie słabnąca? Zespół z Gdańska, prowadzony przez ambitnego i mającego pomysł trenera Piotra Stokowca, lideruje w ekstraklasie i zbiera dobre recenzje za dojrzałą grę.

Po odpadnięciu z Pucharu Polski trener Ivan Djurdjević zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec tych graczy, co najbardziej zawiedli. Decyzje jednak nie zapadły. Nikt nie został przesunięty do rezerw. Rozmowa z drużyną zaplanowana została dopiero na piątkowy wieczór. – Mógłbym skierować do rezerw dziesięciu piłkarzy, ale to zabrałoby miejsce w drużynie 18-latkom, którzy muszą się rozwijać – mówi trener.

Młodzi gracze nie otrzymują też szansy gry w pierwszym zespole. Trener twierdzi, że nie będzie ich wprowadzać gry pod wpływem impulsu, by odsunąć starszych zawodników. Decyzje muszą być racjonalne. Zimą i latem nastąpią zmiany w drużynie. Zarząd klubu, zdaniem Djurdjevicia, zdaje sobie sprawę z takiej konieczności. Nie będzie jednak wymiany zawodników na dużą skalę. Piłkarze mają ważne kontrakty. Zerwanie ich byłoby kosztowne. Trzeba się więc spodziewać niewielkich korekt w składzie. Piłkarze zdają sobie sprawę, że nic im nie grozi.

W tej sytuacji pozostaje, jak mówi trener, pracować i przekonywać zawodników, by poważnie traktowali swoje obowiązki, dawali z siebie jak najwięcej dla Lecha, wykazywali odpowiedzialność. Kadra na mecz z Lechią ma wyglądać inaczej niż w poprzednich spotkaniach. Nie jest pewne, że zespół zagra z trzema obrońcami i wahadłowymi. – W klubie dzieje się źle nie od dziś, ale od trzech lat. Trudno znaleźć natychmiastową receptę. Będziemy przebudowywać zespół, pracować nad nim, ale to jest praca zakrojona na dłuższy czas – zapowiada nie dając gwarancji na szybką poprawę.

Wszyscy w Poznaniu wiedzą, że brak reakcji na kilka porażek może wywołać potężny kryzys. Nie można wykluczyć, że zanim sztab szkoleniowy znajdzie receptę na Lecha, ten zacznie przegrywać wszystko, co jest do przegrania i wkrótce nie będzie czego ratować. – Wprowadzam różne rozwiązania, podejmuję próby. Będę walczył dalej, nie poddam się. To, co się dzieje, to dopiero początek zmian – mówi Ivan Djurdjević.

Trener Lecha nie jest jedyną osobą w klubie, która nie wie, dokąd zmierza Lech. Diagnozy nie znają także piłkarze, nawet ci, co od początku sezonu nie grali, lecz przyglądali się drużynie z boku, jak Robert Gumny. – Gdybyśmy wiedzieli, jaka jest przyczyna naszej złej postawy, to byśmy zareagowali – mówi. Czuje się dobrze przygotowany do gry. Jest jednym z nielicznych piłkarzy, którym system z wahadłowymi odpowiada. – Jeśli w niedzielę wygramy z liderem, to na pewno zostaniemy nim w przyszłości – twierdzi optymistycznie.